Dzisiejszy dzień był okropny. Jak zresztą każdy inny. Ale ten był wyjątkowo zły. Jak już wcześniej wspominałam nie jestem zbyt lubiana w szkole. Dzisiaj się w tym upewniłam.
Na w-f''ie źle się poczułam. Ze względu na mój stan zdrowia uznałam, że lepiej bd jak usiądę. Tak też zrobiłam. Nie minęła minuta a już dziewczyny z klasy zaczęły to komentować i najzwyczajniej obrabiać mi tyłek. Było mi tym bardziej przykro, że robiły to tak blisko mnie, że wszystko słyszałam. Nie poczułam się zbyt miło. Nikt nie lubi być obgadywany w negatywny sposób. A zwłaszcza ja. Wiem, że nie jestem osobą wartą zakolegowania się, ale mimo wszystko takie zachowanie innych boli i to nawet bardzo.
Zawsze byłam gdzieś tam na końcu łańcucha pokarmowego w szkole. W podstawówce i w gimnazjum też. Boję się, że w liceum będzie jeszcze gorzej. Chciałabym się zmienić, ale już raz próbowałam i nie skończyło się to zbyt dobrze. Najzwyczajniej w świecie zostałam pobita. Przez miesiąc nie chodziłam do szkoły bo byłam w szpitalu. Teraz po prostu boję się postawić. Staram się robić to zawsze, ale nie zawsze odwaga mi na to pozwala. Nie oszukujmy się. Jestem tchórzem. Cholernym tchórzem.
Skoro już mówimy o moich lękach. Boję się również rozmowy. Niezbyt lubię się zwierzać innym. Zwłaszcza rodzinie. Miałam jedną osobę, której mogłam powiedzieć wszystko. O wszystkim pogadać. Bezgranicznie jej ufałam. Miał na imię Mirek. Znaliśmy się od przedszkola. Przez ponad 2 lata byliśmy wyjątkowo blisko. Inni powiedzieliby, że byliśmy parą, ale my nie chcieliśmy siebie tak nazywać. Oboje baliśmy się, że kiedy będziemy nazywać siebie parą to wszystko się pokruszy. Niestety umarł 3 dni przed wigilią. Ale myślę, że na niego poświęcę osobny wpis, bo jest dużo do pisania.
Tak się zastanawiam po co piszę tego bloga. Chyba dlatego, że zastępuje mi słuchacza. Osobę, której się wyżalę. Kiedy piszę coś na tym blogu, to mam wrażenie, że est mi trochę lżej. Piszę też tutaj, bo wiem, że żaden ze znajomych czy rodziny tego nie znajdzie i nie przeczyta. Jeśli w ogóle ktoś to przeczyta to będzie to osoba mi obca.
Zapomniałam o czymś napisać w pierwszym wpisie a jest to dość istotne. Ostatnio mój świat zmienił się diametralnie.
Jestem Klaudia, mam 16 lat i jestem chora na białaczkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz